HAVE NO FEAR… Beata Calińska

 

Autentyczność wzrusza. Autentyczność w dzisiejszych czasach to deficyt, na który mogą pozwolić sobie tylko nieliczni. Gdy jednak już otworzą swoje serca na pasję życia i twórczości, dzieją się cuda. Beata Calińska podbiła Nowy Jork. A to dopiero pierwszy przystanek na drodze, którą obrała. Poznajcie duszę, która potrafi mówić głosem tłumu i posiada tę niezwykłą w dzisiejszych czasach zaletę autentyczności….

WYDAJE MI SIĘ, ŻE TWOJE NAZWISKO, FIGLARNIE BRZMIĄCE ,,CALIŃSKA” JEST OBECNIE W PUNKCIE ZAPALNYM I LADA MOMENT UDERZY PRAWDZIWYM OGNIEM. JAK SIĘ CZUJESZ PO PREMIERZE ,,HAVE NO FEAR”? 

Dziękuję za miłe pytanie.  Jest to na pewno bardzo wyjątkowe uczucie. Film dokumentalny to moja największa pasja i samo realizowanie dokumentów dodaje mi dobrej energii. Możliwość pokazania swojej pracy przed publicznością jest niezwykłym uczuciem. Proces powstawania filmu jest długi, więc wspaniałym jest, po okresie ciężkiej pracy spotykanie ludzi, którzy chcą go pokazać w ramach swoich programów filmowych czy widzów, którzy przyszli go zobaczyć.

PEŁNIA SZCZĘŚCIA?

Dokładnie tak.

JAK PRZYJĄŁ TWOJE DZIEŁO NOWY JORK? Z ŻALEM ODNOSZĘ SIĘ DO PREMIERY, KTÓREJ NIE MOGŁAM ZOBACZYĆ OSOBIŚCIE, PRZYBLIŻ WIĘC PROSZĘ MI I NASZYM CZYTELNIKOM JAKIE EMOCJE TOWARZYSZYŁY TEMU WYDARZENIU? PRZYPOMNIJ SOBIE BAM I TAMTEN WIECZÓR

BAM jest jedną z najważniejszych instytucji kultury w Nowym Jorku; jest takim wielkim brooklyńskim centrum ze 150-letnią historią, gdzie odbywa się wiele różnych wydarzeń artystycznych. Zaproszenie z ich strony jest zaszczytem. BAMCinemaFest cieszy się niezwykłym autorytetem wśród amerykańskich twórców. Tutaj swoją nowojorską premierę miał na przykład Richard Linklater. Na tydzień przed premierą dostaliśmy informacje od organizatorów, że bilety są wyprzedane, że pokaz odbędzie się na wielkiej sali… Wiedzieliśmy, że będzie pełna! Najwspanialsze było to, że mogłam być na tej premierze z moimi bliskimi, członkami ekipy filmowej oraz grupy tanecznej z Brooklynu, z którymi ten film wspólnie realizowaliśmy. Oni tam żyją, mieszkają, znają tę instytucje. Mogliśmy razem zapowiedzieć film, opowiedzieć o naszej współpracy. Poczułam się ogromnie wyróżniona, gdy jako Polka od dość niedawna mieszkająca w USA zostałam zapowiedziana jako młody twórca niezależnego kina amerykańskiego.

A TWOJE EMOCJE? JAKIE TO UCZUCIE POSIADAĆ W RĘKAWIE DZIEŁO, KTÓRE ZARAZ UJRZY ŚWIAŁO DZIENNE?

Pokazywanie filmu publiczności jest ogromnym przeżyciem. Sam proces twórczy zwykle pochlania cały umysł, cały twój czas, wszystko się wokół tego kręci; jest się w nim samemu lub z bardzo małym gronem ludzi zaangażowanych w projekt. Bliscy członkowie rodziny oczywiście najczęściej wiedzą nad czym pracuję, ale jest to proces raczej samotny – bardziej ,,do wewnątrz”. Pokazywanie filmu już skończonego, zmierzenie się z publicznością oraz jej odbiorem jest uczuciem ,,na zewnątrz”. Film zaczyna żyć swoim własnym życiem, niekiedy jest interpretowany zupełnie inaczej niż to przewidzieliśmy, co jest szalenie fascynujące! Jest to bardzo pozytywna emocja – dla twórcy bardzo ważna.

POSTAWIŁAŚ WYZWANIE KONWENCJONALNEJ METODOLOGII PORTRETOWANIA BOHATERÓW FILMOWYCH. NIE SAMA….  JAK POZNAŁAŚ SARAH JACOBSON? I SKĄD POJAWIŁ POMYSŁ NA WSPÓLNY PROJEKT?

W 2015 roku dostałam się na rezydencje artystyczną w Union Docs w Nowym Jorku; jest to Centrum Sztuki Dokumentalnej na Brooklynie, gdzie twórcom pozwala się eksperymentować z treścią, formą, z metodologią… Union Docs prowadzi program rezydencji, podczas którego organizuje ,masterclassy’, warsztaty, spotkania z twórcami, zarówno z samego Nowego Jorku, jak i tych z innych części świata, którzy akurat wizytują Nowy Jork. Był to niezwykle inspirujący rok. Właśnie w Union Docs poznałam się z Sarah Jacobson, która również została wybrana na rezydentkę.

Zaraz po przeprowadzce do Nowego Jorku rozpoczęłam poszukiwanie tematów. Sarah mieszkała na Brooklynie już od kilku lat i opowiedziała mi o grupie tanecznej ASE. Spotkałyśmy się z liderką grupy – Adią Whitaker, która absolutnie nas zaczarowała. Po raz pierwszy poznałam Adię w jej domu, gdzie pracowała nad nowym projektem, opiekowała się dziećmi i opowiadała nam o swojej pracy twórczej. Odkrycie jej pracy było dla mnie magicznym momentem. Od razu postanowiłam, że chcę z nią pracować i wspólnie z Sarah zdecydowałyśmy współreżyserować film, razem go również montowałyśmy. Producenci z Union Docs także zachęcili nas do wspólnej pracy- jesteśmy z dwóch różnych kultur, nasze podejście do filmu się różni. Zależało im na zderzeniu naszych różnych światów i zmierzenie się z wyzwaniem wypracowania wspólnej wizji. Było to ważne doświadczenie w procesie powstawania filmu. Opowiadałyśmy o problemie, z którym same nie musimy zmagać się na co dzień. Sarah wychowała się w USA, ja nie – zwracałyśmy uwagę na inne rzeczy. Zależało nam na zbudowaniu relacji z Adią i jej zespołem, na artystycznej współpracy, przedstawieniu ich punktu widzenia i ich pracy taneczno- teatralnej za pomocą medium filmowego. Union Docs pozwoliło nam na tę pracę tworząc wspaniałe warunki, gdzie mogłyśmy razem bardzo intensywnie pracować przez 10 miesięcy.

CZY SŁUSZNIE DOSTRZEGAM, ŻE CHOREOGRAFIA W WASZYM PROJEKCIE MA DODATKOWE PRZESŁANIE? JEST FORMĄ CICHEJ MANIFESTACJI?

Tak. Tak jak wspomniałam, Adia od pierwszego dnia zabrała nas w przepiękną podróż – pół roku spędziłyśmy z nią, jej rodziną, jej zespołem, będąc z nimi na próbach, na występach, ale także w intymnych rodzinnych momentach…To był czas, podczas którego miałyśmy szansę odkryć jej wyjątkowe podejście do pracy artystycznej. Adia jest choreografką, tancerką, pisze teksty…inspiracje do pracy czerpie z folkloru zachodnioafrykańskiego i haitańskiego, łączy te elementy i opowiada o współczesnej sytuacji czarnoskórych w Stanach Zjednoczonych. Każdy element w jej choreografii ma znaczenie, np. ma korzenie w folklorze, odnosi się do historii Afroamerykanów, a jest wykorzystywany by mówić o współczesnych problemach. Bardzo mocno zapamiętałam dwa momenty. Pierwszy, kiedy zaraz na pierwszym spotkaniu zaprezentowała nam swój tekst. Włączyłyśmy mikrofon kiedy spontanicznie zaczęła śpiewać melodię kołysanki, która mówi o tym jak zachować się kiedy zatrzyma cię policja, by zagwarantować sobie bezpieczeństwo. Adia np. instruuje w swoim tekście, by nie uciekać, nie robić gwałtownych ruchów, które mogą stworzyć pozory, że jest się niebezpiecznym. Śpiewała ją karmiąc swojego małego syna. Starsza córka znała niektóre słowa, śpiewała razem z mamą… To było bardzo poruszające, tak jak uczestniczenie w próbie, kiedy cały zespół taneczny odgrywał moment aresztowania. Za sprawą tańca, ruchów ciała zostało wyrażone wiele emocji. Jej taniec i praca twórcza <Adii i całego zespołu> jest sposobem wyrażania sprzeciwu, protestu, swojej tożsamości, a także mobilizacji i edukowania.

W JEDNEJ Z PUBLIKACJI NA TEMAT BAM CINEMA FEST ZNALAZŁAM ZDANIE
,,(…) Polka swoim filmem dodała głos do trwającej już od długiego czasu dyskusji w USA o brutalności policji (…)” OPOWIESZ NAM CO KRYJE SIĘ ZA TYM STWIERDZENIEM? JAKIE JEST TWOJE STANOWISKO W TEJ SPRAWIE?

Mieszkam w USA od pięciu lat, ale tak naprawdę to wciąż niewiele. Poznawanie tego społeczeństwa jest dla mnie istotnym procesem, który uważam, że muszę przejść skoro tam mieszkam. Staram się dowiedzieć jak najwięcej. Mam wiele do nauczenia, nie wychowałam się w USA, nie przerabiałam ich podręczników szkolnych. Problem brutalności policji znam z publikacji czy relacji medialnych, interesowałam się nim. Ale właśnie… Sama Adia w naszym filmie podkreśla, że relacje medialne są ulotne, powstają z nich trendy, hashtagi. Adia mówi nam, że jej życie, życie jej dzieci nie może być traktowane jak trend, hashtag. Swoją pracą twórczą stara się podtrzymywać dialog na ten temat, kiedy media cichną, kiedy przesuwa się ich punk uwagi na inne tematy. Doświadczenie pracy z Adią, która opowiadała mi o tym problemie – o problemie brutalności amerykańskiej policji wobec czarnoskórych, poznanie jej punktu widzenia, było dla mnie bardzo ważnym doświadczeniem. Nie mam na co dzień obaw, które mają bohaterowie mojego filmu. Pozwala to uświadomić sobie jeszcze bardziej, że jestem w uprzywilejowanej sytuacji tylko dlatego, że mam jasny kolor skóry. To istotna lekcja na całe życie. Realizacją filmu też chcę podtrzymać dialog na ten temat, nie tylko w momentach kiedy jest on “gorący” i nie tylko w USA. Film nie odpowiada na pytania, nie rozwiązuje problemów, ma za zadanie skłonić do refleksji lub zadania sobie samemu pytania na te “niewygodne” i bardzo trudne tematy.

 

SUKCES I SKALA TWOJEGO PROJEKTU JEST UDERZAJĄCA. TO Z PEWNOŚCIĄ WYNIK ŻMUDNEJ, WYMAGAJĄCEJ POŚWIĘCEŃ PRACY. JAKI JEST TERAZ TWÓJ DALSZY PLAN ROZWOJU I CZYM ZACHWYCISZ NAS WKRÓTCE?

Zabieram się za kolejny projekt. Wiąże się on z kolejną moją przeprowadzką… ponownie do Los Angeles…

….CZYLI…WYPROWADZIŁAŚ SIĘ Z POLSKI 5 LAT TEMU DO LA, TAM SPĘDZIŁAŚ 3 LATA, PÓŹNIEJ ZE WZGLĘDU NA REZYDENCJĘ, ROZWÓJ DOKUMENTU POJECHAŁAŚ DO NY… A TERAZ WRACASZ PONOWNIE DO LA…

…Tak <śmiech> Wracam do LA. Podczas mojego poprzedniego pobytu w LA, moje życie tam podsunęło mi pomysł. Wracam by go zrealizować. Wiosną tego roku pomysł dostał się na warsztaty dokumentalne !FLab i ostatnio miałam możliwość trochę nad nim popracować w Belgii i Francji. To wczesny etap; sam projekt nie ma jeszcze ostatecznie zdefiniowanego kształtu, ale chcę spróbować swoich sił w nowej formie dokumentu jakim jest dokument interaktywny. Chcę połączyć opowiadanie dokumentalne z nowymi mediami, także będę eksperymentowała z nowymi formatami opowiadania.

CHCIAŁABYM NA CHWILĘ ODNIEŚĆ SIĘ DO PRYWATNEJ SFERY TWOJEGO ŻYCIA. ODNOSISZ SUKCESY ZA OCEANEM, TAM TEŻ TOCZY SIĘ TWOJA CODZIENNOŚĆ. OPOWIEDZ NAM PROSZĘ HISTORIĘ JAK SIĘ TAM ZNALAZŁAŚ I DLACZEGO AKURAT NOWY JORK?

O Nowym Jorku marzyłam odkąd pamiętam. Zawsze chciałam tam mieszkać i realizować swoje pomysły. Niesamowite, że to właściwie się spełniło! Przed przeprowadzką do Nowego Jorku bardzo dużo podróżowałam. Mieszkałam w Anglii, na Cyprze, studiowałam w Polsce…

…JAKIE TO BYŁY STUDIA?

Studiowałam Antropologię Kultury na Uniwersytecie Łódzkim oraz Produkcję Filmową w Łódzkiej Szkole Filmowej…

Zabawne, ale moja moja przygoda z USA zaczęła się na Cyprze, gdzie wyjechałam na uniwersyteckie stypendium. Realizowałam tam projekt o podzielonym Cyprze i nawiązałam współpracę z polską ambasadą w Nikozji. Poznałam wspaniałego polskiego ambasadora, który widząc moje filmowe zainteresowania zachęcił mnie do wyjazdu na praktyki do konsulatu w Los Angeles. Nigdy nie myślałam o przeprowadzce do Los Angeles, moim marzeniem był Nowy Jork. <śmiech> Po praktykach otrzymałam ofertę pracy w konsulacie, miałam okazję pracować ze wspaniałymi dyplomatami i pracować w placówce dyplomatycznej, której zasięg konsularny obejmował piętnaście stanów. To była świetna przygoda. Zabawne jest to, że do LA miałam lecieć na dwa miesiące, a zostałam 3 lata…

JAK DOSTAŁAŚ SIĘ DO UNION DOCS?

Przeszłam przez proces selekcyjny, który składał się na długą aplikację oraz serię rozmów kwalifikacyjnych. Union Docs uważane jest za jedną z najbardziej wpływowych instytucji kultury na Brooklynie. Aplikacji jest sporo, a na rocznej rezydencji jest miejsce tylko dla dwunastu artystów – sześciu z Nowego Jorku i sześciu spoza USA.

JAK SIĘ CZUŁAŚ KIEDY ZOSTAŁAŚ ZAPROSZONA NA REZYDENCJĘ?

Pamiętam ten dzień, w którym dowiedziałam się o wynikach; byłam w swoim domu w LA, w Los Feliz, kiedy przeczytałam maila. Wiedziałam, że przede mną niezwykły czas i muszę zrobić wszystko by zrealizować ten projekt.

Byłam szczęśliwa, bo otrzymałam swego rodzaju akceptację ze strony producentów amerykańskich, widzących potencjał pracy ze mną, chęć inwestowania we mnie. Wtedy po 3 latach mieszkania w Stanach poczułam, że moja przygoda z USA będzie dłuższa niż przewidywałam. <śmiech> 

…SPEŁNIŁO SIĘ TWOJE MARZENIE?

Dokładnie tak. W końcu jechałam do Nowego Jorku!

…SPAKOWAŁAŚ WALIZKI I CO DALEJ?

Wyruszyliśmy z mężem, którego z resztą także poznałam w Los Angeles w drogę przez całe Stany. Pociągiem! <śmiech>  Podróż trwała trzy dni! Postanowiliśmy przeżyć przygodę, stąd taki pomysł. Nigdy nie zapomnę tego momentu, gdy wysiedliśmy na dworcu w Nowym Jorku…

DRZEMIE W TOBIE ARTYSTYCZNY DUCH. JAK WYGLĄDA TWÓJ TYPOWY DZIEŃ? JAK GO ZACZYNASZ, KOŃCZYSZ, CO ROBISZ W CIĄGU DNIA. TO RACZEJ WYŚCIG Z CZASEM CZY SKRUPULATNY, NIEZACHWIANY PLAN?

Mój pobyt w Nowym Jorku to bieg non stop. Poza rezydencją artystyczną i realizacją filmu, pracowałam także w studiu postprodukcyjnym, Method Studios w Chelsea. Tam zaczynałam swój dzień… od smacznego śniadania, które serwowali w mojej pracy. Potem to już tylko bieg. Pracowałam nad projektami w dziale designu, gdzie koordynowałam m.in. produkcję sekwencji tytularnych do seriali Netflix, HBO, projekty dla Facebooka i innych firm z Doliny Krzemowej. Praca w wielkim studiu w Nowym Jorku to wielka przygoda i szansa na zdobycie świetnych doświadczeń. Miałam okazję pracować z wybitnymi artystami, reżyserami i producentami. Po pracy biegłam na próby taneczne ASE; pracowałam też nad innymi projektami, m.in o internetowej infrastrukturze Nowego Jorku; razem z innymi rezydentami Union Docs prowadziliśmy przez sezon galerię na Lower East Side dla bezdomnych nowojorskich artystów, współpracowałam także z Lynne Sachs przy projekcie Every Fold Matters opowiadającym historię nowojorskich pralni i ich pracowników. Wszystkie te aktywności sprawiały, że moje dni były całkowicie wypełnione. Mało spałam, a w weekendy próbowałam nadrobić wszystko w moim kluczowym projekcie i trochę nacieszyć się innymi atrakcjami Nowego Jorku. Nie ukrywam, że jestem nieco zmęczona po tak intensywnych latach; teraz jestem w krótkiej podróży po Europie, by choć trochę zwolnić oraz przygotować się do kolejnego wyzwania… Głównie jednak cieszę się czasem z moją mamą, która wspiera mnie w realizacji wszystkich marzeń.

CZY ZOBACZYMY CIEBIE I TWÓJ PROJEKT NA BROOKLYN BRIDGE PARK W SIERPNIU TEGO  ROKU?

Tak! Bilety na naszą czerwcową premierę wyprzedały się na tydzień przed. Kuratorzy filmowi z BAM przyznali, że bardzo lubią nasz projekt i zaprosili nas na kolejną projekcję – 24 sierpnia, właśnie do Brooklyn Bridge Park. Atmosfera z pewnością będzie wyjątkowa. “Pokazy z widokiem”, bo tak nazywa się program przewiduje obecność 7000 widów. Pokaz filmowy odbywa się na zewnątrz przy słynnym Moście Brooklyńskim, skąd rozpościera się widok na Manhattan. Otrzymaliśmy zaproszenia na kilka kolejnych pokazów, także film będzie jeszcze trochę podróżował, m.in. do Buenos Aires i Los Angeles. Nie mogę się także doczekać kiedy będę miała okazję pokazać go w Polsce.

CZEGO CI MOŻEMY ŻYCZYĆ?

Siły. <śmiech>

Siły na realizacje planów i energii na wymyślanie nowych pomysłów.

TRAILER ZOBACZYSZ TUTAJ >>>

 

Dziękuję za wspaniałą rozmowę Beacie Calińskiej
oraz za ogromne wsparcie Kasi Sowińskiej 🙂