,,im większa porażka w moim życiu, tym większy buduję na niej sukces” – Iwona Staroszczyk

Głównym celem galerii Limited Edition jest promocja starannie wyselekcjonowanej sztuki, w duchu najnowszych trendów oraz nowości technologicznych. Iwona, jej założycielka jako pierwsza podjęła się organizacji wystaw całkowicie wirtualnych, łączących profesjonalne zaplecze merytoryczne z powszechną dostępnością.  Jestem pewna, że sukces nie byłby tak spektakularny gdyby nie wyjątkowa osobowość samej pomysłodawczyni projektu – jak połączyć pasję, macierzyństwo, codzienność i biznes? Rozmowa z pewnością cię zainspiruje!

Na początek chciałabym się dowiedzieć czym jest ,,galeria sztuki dostępnej” i co ją cechuje w odróżnieniu do powszechnie znanych nam galerii stacjonarnych? Oraz czego odbiorcy mogą spodziewać się po odwiedzeniu Twojej witryny?

Limited Edition jest jedną z pierwszych w Polsce internetowych galerii sztuki i to właśnie głównie ten fakt odróżnia ją od powszechnie znanych nam instytucji stacjonarnych. Cel tradycyjnej galerii oraz jej wirtualnego odpowiednika pozostaje ten sam – jest nim promocja interesujących artystów sztuk wizualnych oraz udział w obrocie wartościowymi pod względem estetycznym dziełami sztuki. Jednakże specyfika Limited Edition polega na komunikowaniu się z miłośnikami twórczości artystycznej za pomocą nowoczesnych technologii, z którymi niemal każdy ma dziś do czynienia na co dzień. Ponadto, galerie stacjonarne zawsze obarczone są wieloma ograniczeniami. Funkcjonują w ustalonej lokalizacji o konkretnych godzinach. Tymczasem Limited Edition jest dostępna dla widza zawsze, bez względu na czas i miejsce. Instytucje stacjonarne posiadają także określoną ilość przestrzeni wystawienniczej. Witryny internetowe pozbawione są tego ograniczenia, wobec czego możemy prezentować odbiorcom ogół prac oferowanych przez naszą galerię. Na stronie internetowej Limited Edition znaleźć można więc szerokie spektrum sztuki modernistycznej i współczesnej, zarówno polskich, jak i światowych artystów. Proponujemy pasjonatom sztuki dzieła znanych mistrzów, takich, jak Pablo Picasso, Salvador Dali, Jean Miró, czy – w przypadku artystów polskich – Józef Wilkoń, Beata Czapska, Janusz Stanny, ale również staramy się promować młodych, zdolnych, dobrze zapowiadających się twórców, na przykład Rafała Michała Szatona, Paula Bika, Bartłomieja Kownackiego, Szymona Brodziaka czy Marcina Ryczka. Interesujące obiekty znajdą w naszej wirtualnej galerii zarówno miłośnicy sztuki dwuwymiarowej, takiej, jak malarstwo, grafika oraz fotografia, jak i pasjonaci rzeźby.

Jestem bardzo ciekawa, jak opisałabyś siebie w trzech zdaniach. Kim jest Iwona Staroszczyk?

Jestem przede wszystkim troskliwą mamą, wielbicielem sztuki i etycznym przedsiębiorcą – etycznym, bo w każdym przedsięwzięciu dostrzegam potrzeby człowieka, bez względu na to, czy jest artystą, współpracownikiem, przyjacielem czy klientem. Jestem kobietą szczęśliwą, spełniającą się, mam mnóstwo planów, wyzwań, wiele jeszcze przede mną.

 

Mówi się, że za każdym sukcesem stoi człowiek i szczególny moment życia, napędzający do nowych wyzwań. Co było motywem powstania Galerii Limited Edition?

U mnie było dokładnie tak, jak mówisz. Prawdziwym impulsem do założenia galerii były narodziny syna i  moment na refleksję co tak naprawdę chcę robić w życiu. Zwykle żyjemy w pędzie, który spycha nasze pragnienia na dalszy plan. W końcu zapominamy o nich lub po prostu nie mamy czasu na ich odkrycie. Sztuka od zawsze była moją pasją, a pasja z czasem ma szansę stać się sposobem na życie. Ma szansę, ponieważ poza odkryciem, realizacja marzeń wymaga ogromnej determinacji, pokory, cierpliwości i wyciągania wniosków z porażek.

Iwona Staroszczyk, Marcin Ryczek

 

Jako jedna z pierwszych osób w Polsce podjęłaś się organizacji wystaw wirtualnych. To wymaga nie tylko dużej wiedzy, ale także determinacji. Wiem, że było warto. Ale czy było ciężko? I co w tej organizacji było najtrudniejsze?

Wbrew pozorom organizacja wystawy wirtualnej niewiele różni się od planowania ekspozycji stacjonarnej. Tradycyjnie wybiera się artystę, któremu poświęcony zostanie pokaz lub określony temat prezentacji, robi się dokładną selekcję dzieł, wyznacza kuratora, zabezpiecza kanały promocji, podpisuje umowy patronackie. Różnica polega na samym dostępie do sztuki, ponieważ wszelkie, związane z wystawą materiały, jak i wydarzenia jej towarzyszące, na przykład spotkania z autorem, mają charakter wirtualny. Nie uznałabym tego jednak za wadę, ponieważ przy dużych pokładach zaangażowania i wyob

raźni, wystawa internetowa może stanowić dla widza niezapomniane przeżycie, dostępne bez konieczności wychodzenia z domu. Warto tu wspomnieć „The Moment” Marcina Ryczka link >>> czy „Elektroniczne Impresje” Józefa Wilkonia  link >>>. Dodatkowym smaczkiem organizowanych przez nas wystaw są wywiady, które mają na celu pokazać człowieka w artyście. Jedyną trudnością, z jaką mierzą się zarówno organizatorzy, jak i odbiorcy ekspozycji wirtualnej, jest brak perspektywy przestrzennej. Wobec tego, pomimo podawania dokładnych wymiarów każdego z prezentowanych dzieł, ciężko czasami wizualizować sobie format pracy i jej prezentację w przestrzeni wraz z innymi eksponatami.

Sylwetka pomysłodawczyni i właścicielki tak nowoczesnej galerii kojarzy mi się z iście artystycznym zapleczem zawodowym. A tymczasem niespodzianka – skończyłaś wydział Ekonomii 🙂 Skąd zainteresowanie sztuką?

Pochodzę z rodziny, w której sztuka pełniła ważną rolę. Mieszanka dobrej, mieszczańskiej rodziny ze strony ojca i cechy bardzo wrażliwej, pełnej miłości, delikatnej matki pochodzącej z Krakowa, stanowiły dobry fundament do rozwoju wewnętrznego. Wychowywałam się wśród działających na wyobraźnię pejzaży różnych artystów, lecz szczególne wrażenie wywarły na mnie w tamtym czasie prace Wyspiańskiego wiszące w domu rodzinnym mamy. Myślę, że to właśnie dzieła tego polskiego mistrza zaszczepiły we mnie miłość do sztuki. Artystyczną atmosferę dopełniała duża biblioteka taty oraz pianino, na którym uczyłam się grać jako dziecko. Takie środowisko bardzo uwrażliwia młodego człowieka.

Potem, w szkole średniej, uczestniczenie w licznych wystawach stało się moją regularną rozrywką. Szczególny wpływ na rozwój zainteresowań sztuką miała Galeria ”Inny Śląsk” w Tarnowskich Górach, w której niegdyś byłam stałym bywalcem. Dość wcześnie zaczęłam również kolekcjonować dzieła artystyczne, sukcesywnie powiększając zbiór wyjątkowych dla mnie prac.

Ekonomia miała mi zagwarantować dobre perspektywy na początek ścieżki zawodowej i sądzę, że spełniła swoją rolę.

Iwona Staroszczyk, Warszawskie Targi Sztuki

 

Jak wygląda prowadzenie takiej galerii – działasz samodzielnie czy może jest to praca bardziej logistyczna, z większą liczbą pracowników?

Na początku działalności charakter i ofertę galerii współtworzyła ze mną moja przyjaciółka, Aleksandra Kudła – Uchwat. To dzięki niej galeria ma w swojej ofercie fotografię. Kolejną, mającą istotny wpływ na galerię osobą jest moja przyjaciółka i kurator sztuki Wiesława Wideryńska. To ona poznała mnie z wybitnym i piekielnie zdolnym Artystą, Józefem Wilkoniem, i zainspirowała do organizacji wystaw wirtualnych. Ponadto, Wiesława pisze teksty kuratorskie na nasze wystawy i wspiera mnie merytorycznie przy wyborze artystów do galerii. Warto tu również wspomnieć Kamę Zboralską, która doceniła Limited Edition wprowadzając galerię na najważniejsze w Polsce, Warszawskie Targi Sztuki, czy zaprosiła nas do współtworzenia Kompasu Młodej Sztuki. Nie bez znaczenia są również media i krytycy sztuki, jak choćby portal Rynek i Sztuka, którzy interesują się działalnością galerii. Współpracujemy również z partnerami: Galerią -1 Centrum Olimpijskiego czy Galerią Delfiny Krasickiej, gdzie zdarza nam się organizować wspólne wernisaże, oraz z Tomkiem Kowalskim, który od początku istnienia galerii tworzy naszą kronikę zdjęciową. Także jak widać, na sukces galerii składa się suma zaangażowania wielu wartościowych osób.

W Twoim opisie na stronie internetowej galerii możemy znaleźć informacje o dużym doświadczeniu zawodowym w korporacjach. Powszechnie jednak panuje opinia, że korporacje wręcz stopują kreatywne myślenie, rozwój własnej drogi artystycznej, bez względu na dziedzinę. Tymczasem wygląda na to, że potrafiłaś z tego doświadczenia wycisnąć tylko to, co wartościowe. To zasługa przyjaznych ludzi na Twojej drodze czy po prostu potrafisz nie dostrzegać tego, co może negatywnie wpłynąć na Twoje działania?

Trudno mi się odnieść do stwierdzenia, że korporacje zabijają kreatywność, ponieważ nigdy nie byłam pracownikiem korporacji dłużej niż kilka miesięcy i to zwykle na czas trwania konkretnego projektu. Współpracowałam z korporacjami głównie prowadząc swoją firmę. Osoby, z którymi współpracowałam, na pewno są bardzo kreatywne, przynajmniej w zakresie, na który pozwalały im wewnętrzne procedury. Ale chyba o to chodzi w kreatywności, żeby móc odnaleźć swoją drogę pomimo ograniczonych zasobów czy możliwości. Ja mam bardzo dobre doświadczenia z ludźmi z korporacji pracującymi  zarówno w Polsce jak i w różnych zakątkach świata.

Hult International Business School London

Czy w dążeniu do realizacji postawionego celu napotkałaś na szczególnie trudne przeszkody?

Tworzenie Limited Edition nie było drogą usłaną różami i wymagało bardzo ciężkiej pracy. Początkowo, pomysł na internetową galerię sztuki dla wielu ludzi był szokujący. Byliśmy postrzegani jako dyletanci, a galeria jako chwilowy kaprys, który zaraz przeminie. Wierz mi, że na przełomie 2012 i 2013 roku świat wyglądał zupełnie inaczej niż obecnie, nikt w Polsce nie widział szans na powodzenie internetowej galerii. Opór materii był tak duży, że mieliśmy problem ze znalezieniem artystów chętnych do współpracy. W między czasie zaczęły powstawać inne tego typu przedsięwzięcia, z większymi budżetami, o agresywnej promocji, z większą siłą przebicia, ale nie przetrwały. Sztuki nie można bowiem traktować wyłącznie jako hobby lub biznesu. To musi być mieszanka obydwu tych dziedzin, cechująca się autentycznym zaangażowaniem, wymagająca szczerego poświęcenia oraz wiedzy i doświadczenia biznesowego zarazem.

Musiałam również bardzo czujnie kontrolować kierunek rozwoju galerii. Zależało mi na tym, aby galeria nie była sklepem z obrazkami, jakich mamy wiele, ale miejscem ze sztuką przez duże „S”. Myślę, że cel ten udaje mi się realizować.

Rok temu usłyszałam, że galeria jest awangardą na polskim rynku sztuki. Wyobraź sobie jak trudna musiała być droga od dyletantyzmu do awangardy 🙂

Wiem, że jesteś stypendystką Hult International Business School w kategorii ,,Woman in Business”. Do tego studiujesz kierunek Executive MBA w Londynie. Bardzo chciałabym poznać Twój przepis na sukces, myśl życiową / sentencję, która towarzyszy Ci w realizacji planów 🙂 

Posiadam pewną cenną umiejętność przekuwania negatywnych doświadczeń w pozytywną lekcję, z której wyciągam wnioski, co w efekcie przyspiesza mój ciągły rozwój osobisty i zawodowy. Może Cię to zaskoczy, ale im większa porażka w moim życiu, tym większy buduję na niej sukces. Dopóki widzę w czymś sens, nigdy się nie poddaję. Staram się również myśleć niestandardowo, dzięki czemu jestem w stanie omijać utarte przekonania, że się czegoś nie da.

Nie ukrywam też, że moje studia EMBA na amerykańsko-angielskiej uczelni w Londynie, które mogłam podjąć dzięki stypendium „Woman in Business” są siłą napędową do rozwoju galerii. Wykładający tam profesorowie są bowiem światowej klasy specjalistami w swoich dziedzinach. Duże znaczenie dla mnie ma również wymiana doświadczeń zawodowych ze studentami, którzy nierzadko sami są świetnymi menedżerami pochodzącymi z najróżniejszych zakątków świata.

Iwona Staroszczyk, Wiesława Wideryńska

Myślę, że z pełną świadomością można nazwać Cię ,,kobietą sukcesu”. Chciałabym się dowiedzieć, jak wygląda typowy dzień Iwony Staroszczyk?

Sądzę, że jest to typowy dzień współczesnej kobiety, która łączy szereg obowiązków prywatnych i zawodowych. Wstaję bardzo wcześnie, przygotowuję świeże posiłki dla mojego syna, który nie znosi przedszkolnego jedzenia. Potem jest długie przytulanie na dzień dobry, uśmiechy, żarty, łaskotki, poranne rytuały, wspólne śniadanie. Swoje przedszkole Ignacy bardzo kocha, więc spędza w nim większość dnia. Ja w tym czasie skupiam się na realizacji moich zadań, związanych głównie z galerią i studiami. Codziennie też przeglądam różne kanały informacyjne z kraju i ze świata. Świat tak szybko się zmienia, że muszę być na bieżąco, aby nie wypaść z obiegu. Codziennie też ćwiczę i czasem spotykam się z przyjaciółmi. Wolny czas spędzam przede wszystkim z rodziną. Opowiadamy sobie jak spędziliśmy nasz dzień, wspieramy się w rozwiązywaniu naszych problemów, robimy razem różne rzeczy. Przyjaźń z dzieckiem, partnerstwo i wzajemny szacunek to dla mnie przepis na zdrowe, długodystansowe relacje. Staram się bywać również na najważniejszych wernisażach i spotykać z ludźmi ze środowiska sztuki.

Dziękuję,
Marlena K.Idziak

Józef Wilkoń, Anna Trochim, Iwona Staroszczyk