Życie na jachcie – Yacht Bert Venezia

Zastanawialiście się jak wygląda życie na morzu? Nie w roli marynarza, a właściciela nietypowego miejsca noclegowego? Mariavittoria, rodowita włoszka, podróżująca po świecie od najmłodszych lat postanowiła zmienić otaczająca ją codzienność, aby na stałe osiedlić się właśnie na jachcie. Yacht Bert jest pierwszym „pływającym” gospodarzem kultury Serenissima. Ten maltański transporter o długości 30 m jest nie tylko luksusowym jachtem, stanowiącym alternatywę dla typowego hotelu, ale także domem dla Ricardo i Marivittorii, którzy zdecydowali się poświęcić miejskie życie – przygodzie na morzu.

Wenecja to zdecydowanie nietypowe miasto. Jeśli pokusisz się o jego odkrycie zaskoczy Cię mnogością możliwości i uroku. Prawdziwa jego magia mieści się z dala od Placu Świętego Marka. Krótka rozmową z mieszkanką pobliskiego portu pokaże Ci całkiem nowe możliwości poznawania miasta i spania z lekkim zawrotem głowy przez całą noc. Kołysząca kajuta, odbicie gwiazd w morzu tuż pod oknem i zapach bryzy o poranku są bowiem niezastąpionym prezentem jakie może dać Ci ta kulturalna stolica Włoch.

 

NA POCZĄTEK – KIM JEST TA PIĘKNA, MŁODA OSOBA, KTÓRA ZDECYDOWAŁA SIĘ NA ZMIANĘ PODRÓŻNICZEGO ŻYCIA, NA OSIEDLENIE W JEDNYM MIEJSCU I NA DODATEK NA JACHCIE? 🙂 

MV: Mam 23 lata i pochodzę z małej miejscowości nieopodal Vicenzy, godzinę drogi od centrum Wenecji. Studiuję psychologię w Weronie, gdzie mieszkałam z babcią i papugą Dante. Uwielbiam ten kierunek, bo pozwala mi znacznie lepiej zrozumieć ludzi.

Około roku tomu, byłam ‚aupair’ w Perth, w Australii. Mieszkałam tam przez 6 miesięcy i to doświadczenie pomogło mi otworzyć umysł i oczy na zupełnie nowe życie i możliwości. Kiedy zdecydowałam się na powrót, mój brat właśnie rozpoczął pracę na jachcie, wkrótce dołączyłam do niego również ja. Teraz stało się to moim codziennym życiem i nigdy nie byłam bardziej szczęśliwa:)

POZA TYMI OCZYWISTYMI, GDZIE TKWI KLUCZOWA RÓŻNICA POMIĘDZY MIESZKANIEM NA JACHCIE, A TYPOWYM, ,,STACJONARNYM” DOMEM?  

MV: To jak mieszkanie w dwóch zupełnie różnych światach, nie do porównania. Mieszkanie na jachcie nie jest tak proste jak może się wydawać. Jest pełne małych i większych problemów, ale wspólnie z moją załogą rozwiązujemy je każdego dnia. Na jachcie wszystko jest mniejsze niż w typowym domu 🙂 Jeśli mieszkasz w typowym domu, możesz śmiało przejść się do sklepu spożywczego. Żyjąc na jachcie, musisz mieć do tego specjalną przepustkę, inaczej jest to niemal niemożliwe, szczególnie tu w Wenecji. To zabawne, ale prawdziwe 🙂 Jednak tylko tu na jachcie każdego dnia budzą cię błyszczące od słońca fale uderzające pokład. Jestem niewyobrażalnie wdzięczna za takie poranki.

CO SKŁONIŁO CIĘ DO DECYZJI, ABY SPAKOWAĆ WSZYSTKO I ZMIENIĆ DOM – I DLACZEGO WŁAŚNIE JACHT? 

MV: Wszystko zaczęło się od odwiecznego marzenia mojego brata i taty. Jak wspomniałam, dopiero co wróciłam z Australii. Chciałam pracować na jachcie bo widziałam w tym możliwość spróbowania nowych rzeczy, mieszkania na łodzi, na dodatek w sercu Wenecji!

PRZED PODJĘCIEM DECYZJI SPEŁNIŁAŚ WYSTARCZAJĄCO WIELE PODRÓŻNICZYCH CELÓW? SPRAWIASZ WRAŻENIE ZDECYDOWANIE NIESPOKOJNEGO DUCHA:) 

MV: Oh tak, zdecydowanie. Uwielbiam podróżować. Całe moje życie rodzina popychała mnie do podróży i otwierała tym samym na nowe kultury. Moje doświadczenia z Perth były startem nowego rozdziału mojego życia, które doprowadziło mnie do miejsca, w którym jestem dzisiaj. Tam miałam odwagę serfować na plażach słynących z ataków rekinów, mieszkających w tamtych wodach i co szczególnie pamiętam –  pływałam z delfinami. Na Bali zaś jeździłam na słoniach i opiekowałam się małpami. Podróżowałam przez Singapur z dziećmi, będąc ich opiekunką, pilnując ich bezpieczeństwa. Byłam również w niesamowitej podróży z obcymi ludźmi, czując się jak w przygodowym filmie jadąc pustymi drogami, beztrosko śpiewając.

JAKIE PORADY MASZ DLA MŁODYCH LUDZI, KTÓRZY CHCIELIBY IŚĆ W TWOJE ŚLADY? 

MV: ,,Biec za marzeniami”. Jeśli masz możliwość mieszkania lub pracy na jachcie, to będzie jedna z najlepszych decyzji jaką kiedykolwiek możesz podjąć. Nie przejmuj się, że nigdy dotąd nie znałeś takiego życia. Musisz spróbować, a jeśli coś zawiedzie, doświadczenie wzbogaci cię na przyszłość. Daj szansę sobie być w tym najlepszym, jeśli puścisz wolną swoje serce i uwolnisz myśli, wszystko potoczy się lepiej niż sądzisz. No i zawsze możesz powiedzieć, że mieszkałeś na jachcie na pewnym etapie życia! Kto inny ma takie wspomnienia? 🙂

JAKIE SĄ WEDŁUG CIEBIE TRZY MIEJSCA, KTÓRE TRZEBA WRĘCZ ODWIEDZIĆ? 

MV: Nasz jacht zawsze cumuje w Wenecji, nie mamy póki co doświadczenia w dalekich podróżach. Decydując się na kwaterę na statku w innym miejscu,  to na pewno byłaby to Grecja, Sardynia lub Chorwacja, ponieważ woda jest niesamowita i jest wiele pięknych miejsc do odwiedzenia.

CZYM WYRÓŻNIA SIĘ JACHT BERT?

MV: Nasz jacht ma dwa, zewnętrzne pokłady, które dają zapierający dech w piersiach widok na morze i pomarańczowy zachód słońca, które Wenecja ma latem. Nasi goście mogą się zrelaksować i opalać podczas czytania książki lub słuchać muzyki. Każdy to lubi i ja też! Uwielbiam też to, że nasz jacht jest zadokowany w bardzo cichej i nie turystycznych części Wenecji, dzięki czemu można zrelaksować się i mieć widok na wszystko dla siebie. No i ta wszechobecna, jesienna mgła o poranku. Niezastąpione!

PAMIĘTASZ BŁĘDY JAKIE POPEŁNIAŁAŚ NA POCZĄTKU NOWEGO ŻYCIA NA JACHCIE?

MV: Nigdy dotąd nie mieszkaliśmy na łodzi, ani nawet nie pracowaliśmy w hotelu czy miejscu typu B&B, więc nowe było absolutnie wszystko. Musieliśmy ze wszystkim eksperymentować i zwyczajnie próbować tego o czym usłyszeliśmy, lub co przeczytaliśmy. Czasami to działało, czasami nie, ale za każdym razem pomagało zrozumieć ten świat. Wenecja nie jest łatwym miastem do mieszkania, szczególnie dla kogoś takiego jak my, próbującego zupełnie nowych rzeczy. Staramy się dorastać jako biznes każdego dnia i zrozumieć co zwyczajnie działa lepiej dla naszych gości.

JACHT TO MIEJSCE DLA NAZWIJMY TO RÓŻNYCH GOŚCI. JAKĄ HISTORIĘ Z ICH UDZIAŁEM PAMIĘTASZ SZCZEGÓLNIE?

MV: Mieliśmy baaardzo dużo, różnych gości na pokładzie. Każdy z nich przynosił inną, niekiedy zabawną historię, co jak wiesz uwielbiamy! To napędza nasze życie. Zabawna historia, którą zawsze mówię ludziom jest taka o jednej nocy, kiedy gość wracał z późnej imprezy w centrum Wenecji, miał za dużo, a gdy spaliśmy, słyszeliśmy, że ktoś woła pomocy…  kiedy weszliśmy na pokład, wisiał na zewnątrz łodzi do góry nogami, ponieważ zaczepił stopę o liny próbując wrócić na pokład. Pomagaliśmy mu – był zupełnie mokry! Nazajutrz też się roześmiał, a wkrótce staliśmy się przyjaciółmi.